Kłótnie w związku, czyli dlaczego tak trudno powiedzieć „przepraszam”.

Kto ani razu w swoim związku się nie pokłócił ręka do góry! Mało nas, co nie? Jeśli jesteś w związku mniej niż pół roku to się nie liczy 🙂 Wniosek z tego taki – każda para się sprzecza i nie jest to nic dziwnego. Jakkolwiek bylibyście do siebie dopasowani, nieporozumienia będą zdarzać się zawsze. W końcu jesteście dwoma osobnymi  bytami – z innym podejściem do problemów, z innym temperamentem, z odmiennym sposobem rozwiązywania sporów, z różnym doświadczeniem życiowym, z odrębną historią.

W moim osobistym związku nie doszło do żadnej kłótni przez okres około 7 miesięcy. Na tym etapie natomiast ani nie mieszkaliśmy razem, ani nie byliśmy nawet w jednym mieście. Nasze kontakty były utrudnione, a przez to łaknęliśmy siebie niewyobrażalnie. Powodów do sprzeczek więc nie było.

Sytuacja zmienia się jednak, gdy zaczynacie prawdziwe wspólne życie – razem mieszkacie, gotujecie, robicie zakupy, wracacie zmęczeni z pracy, sprzątacie itd. To jest dopiero prawdziwy sprawdzian.
Bo okazuje się, że on zostawia okruszki na blacie, ona rozsiewa swe długie wypadające włosy w każdym możliwym miejscu, on po pracy lubi grać na komputerze, a ona przez cały weekend chodziła po mieszkaniu w dresach.

heartsickness-428103_1920

I cała zabawa zaczyna się od właśnie takich, pisząc kolokwialnie, PIERDÓŁ! 
Wtedy problemy powiększają się jak kula śniegowa. Jego gry na komputerze nagle są powodem niespędzania czasu razem, jej weekendowe dresy sprawiają, że ona mu się mniej podoba, okruszki na blacie – on nie dba o porządek, włosy na podłodze – to ona się przecież nie stara, aby było czysto!

Od słowa do słowa i dochodzimy do kłótni na miarę wszechczasów. Jest płacz i wyrzuty, aż w końcu emocje opadają i wypadałoby się pogodzić. Ale jak to zrobić? Że niby mam powiedzieć „przepraszam”? Tak jakbym to ja zawinił/zawiniła? To była jego/jej wina!

Problem każdego z nas polega na tym, że zawsze musimy szukać winy i chcemy usłyszeć przepraszam nie od siebie, ale od drugiej strony.

Poza tym przepraszam nie przechodzi tak łatwo przez gardło, gdy czujemy, że to nie my zawiniliśmy.

womens-2359634_1920

A teraz mała podpowiedź:
Po co szukać winy? Po co utwierdzać się w przekonaniu, że nasza druga połówka zrobiła coś złego? Nie lepiej usiąść razem, gdy opadną emocje i po prostu ustalić kilka rzeczy?

Pokłóciliśmy się, bo nie podobało mi się to i tamto. Ty z kolei nie byłeś zadowolony, że ja robię to, czy to. Teraz, aby zapobiec temu w przyszłości ustalmy, że np.: ja będę sobie chodzić w moich dresach, ale w piątek zawsze wyjdziemy gdzieś, gdzie będę mogła wystroić się tak, że szczęka Ci opadnie. Ty będziesz grał na komputerze, ale godzinkę dziennie spędzimy tak, aby być razem i się sobą nacieszyć. Ty zwrócisz uwagę na okruszki, a ja będę wiązać włosy i zamiatać tam gdzie widać ich na podłodze najwięcej.

A teraz najważniejsza część. Nie musisz przepraszać za to co zrobiłeś, ale zawsze możesz okazać skruchę, że nie starałeś/starałaś się zrozumieć swojej ukochanej osoby.

  • Przepraszam, że nie pomyślałem, co wtedy czujesz.”
  • „Przepraszam, że to było dla Ciebie przykre.”
  • „Przepraszam, że przez to czułaś/czułeś się źle.”

    Wypowiedzenie tych zdań chyba nie będzie takie straszne? To nie obwinia Ciebie, ale pokazuje, że zależy Ci na drugiej osobie.
    Spróbuj, może zyskasz o wiele więcej niż mówiąc „To nie moja wina”?

    I pamiętaj, że kłótnie są normalne!

    268H

    Chcesz dodać coś od siebie? Podziel się tym ze mną w komentarzu poniżej! 🙂

    Zdrówka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: