A jakby tak facet spróbował zrozumieć swoją prawie narzeczoną?

Podobno najlepszym sposobem na utrzymanie dobrych stosunków z ludźmi jest wczuwanie się w ich skórę. Jest takie angielskie powiedzenie before you judge a manwalk a mile in his shoes, co tłumacząc oznacza Zanim ocenisz człowieka, przejdź milę w jego butach. Bardzo wymowne i sensowne, bo jak można osądzać drugą osobę bez zrozumienia jej doświadczeń życiowych, motywacji i problemów?

Mężczyźnie ciężko jest zrozumieć kobietę, ale działa to też w drugą stronę – płeć piękna nigdy w pełni nie zrozumie tej brzydkiej. Ich motywy, sposób postrzegania świata, i podejście do wielu spraw się różni. To normalne, bo każdy z nas jest innym cudownym bytem z różniącym się od siebie sposobem myślenia. Dlatego też spieszę wam z pomocą drodzy Panowie i drogie Panie (jeśli nadal nie potrafisz wytłumaczyć swemu lubemu dlaczego do cholery tak zależy Ci na zaręczynach).

Dlaczego ona gada o zaręczynach?

W tym miejscu muszę się posłużyć pewną metaforą. która pomoże Ci w pełni zrozumieć jej motywy.
Wyobraź sobie taką sytuację: Od dawna szukałeś wymarzonej pracy. Poszukiwania były wyczerpujące, ale w końcu się udało. Poszedłeś na rozmowę kwalifikacyjną, spodobałeś się i zaproszono Cię do kilku próbnych dni w firmie. Po tym czasie tylko utwierdziłeś się, że to praca Twoich marzeń – to co chciałbyś robić w życiu, coś co sprawia Ci radość i dodaje skrzydeł, a do tego fajna atmosfera, ludzie i szefostwo. Kolejnym etapem jest jeszcze jedno spotkanie, podczas którego przełożeni informują Cię, że chcą Cię zatrudnić i liczą, że zostaniesz w ich firmie na stałe. Jedynym problemem jest to, że nie mogą Cię obecnie zatrudnić na umowę o pracę – jedynie umowa o dzieło wchodzi póki co w grę. Ale spokojna głowa – obiecują, że jak tylko będą mogli, podpiszą z Tobą umowę, która da Ci przywileje pełnoprawnego pracownika. Póki co masz comiesięcznie podpisywane papierki, które nie dają Ci wielu korzyści, ale hej! To przecież Twoja wymarzona, cudowna praca. Można przemęczyć się chwilę bez konkretnej umowy. Sami obiecywali, że po jakimś czasie podpiszecie coś poważniejszego! Tymczasem jako pracownik otrzymujesz takie same zadania jak reszta, przepracowujesz się, aby pokazać szefowi, że zasługujesz na lepsze warunki, zachowując przy tym dobrą minę i uśmiech. W środku jednak do śmiechu już Ci nie jest, bo czas leci, przepracowałeś już kilka lat na umowie, która nie daje Ci żadnej pewności, a do tego okazuje się, że taka umowa nawet nie gwarantuje Ci składek na emeryturę. Przełożeni z miesiąca na miesiąc obiecują szybką zmianę dotychczasowej sytuacji i gwarantują, że Twoja umowa na pewno będzie prędzej, czy później będzie podpisana. Do tego okazuje się, że pracownicy zatrudnieni na poważniejszych umowach mogą być wysyłani na dodatkowe kursy, które zapewniają im lepszą przyszłość w firmie i podwyższają ich kwalifikacje. Sam na takie szkolenia pójść nie możesz, bo do tego potrzebna jest rekomendacja pracodawcy, u którego masz podpisaną umowę o pracę. Tylko, że Ty tego papierka nie masz. A więc co możesz zrobić? Upominałeś się już wystarczająco, nawet stało się to już lekko upokarzające… Możesz poszukać lepszej pracy, w której Cię docenią, ale tego nie chcesz. Wiesz, że ta firma jest jedyna, niepowtarzalna i wymarzona przez lata… No to co Panowie? Macie jakieś pomysły?

Sądzę, że metafora ta jest dla was czytelna. Tak, tak – wy to szefostwo, my to niedoceniony pracownik, a ta nieszczęsna praca to wasz związek. Umowa o pracę to natomiast wyczekane zaręczyny/ślub. Aha, zapomniałabym o tym cudownym szkoleniu – to nic innego, ale upragnione dziecko 🙂

No to temat do przemyśleń drogie Panie i Panowie 🙂

Chcesz dodać coś od siebie? Podziel się tym ze mną w komentarzu poniżej! 🙂

Zdrówka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: